Dziesięć zwycięstw i pięć porażek to dotychczasowy bilans koszykarzy Prokomu Trefl Sopot w ekstraklasie. Wprawdzie podopieczni trenera Eugeniusza Kijewskiego zajmują dopiero szóste miejsce w tabeli, ale do drugiego Malfarbu Stal Ostrów tracą tylko dwa punkty.
To niewiele, jeśli spojrzy się na terminarz spotkań Prokomu, jakie pozostały w rewanżowej rundzie. Cztery zespoły wyprzedzające sopocian czyli Malfarb, Anwil Włocławek, Brok Słupsk i Hoop Pruszków, przyjadą do Trójmiasta. Trener Kijewski zdaje sobie sprawę z szansy, ale przestrzega przed hurraoptymizmem.
- Jeszcze nie wygraliśmy, dlatego jestem ostrożny w przewidywaniach. Wciąż mam w pamięci przegrany w Gdańsku mecz z Pogonią Ruda Śląska. Tej porażki nie zakładaliśmy. Poza tym założony plan został wykonany. Z czterech najtrudniejszych spotkań wyjazdowych mieliśmy triumfować raz. Udało się to w Ostrowie – uważa Kijewski.
- Czy w pozostałych konfrontacjach jesteście w stanie wygrać wszystkie mecze na własnym parkiecie i uniknąć ,wpadki” poza Sopotem?
- Chciałbym, aby tak właśnie było. Przede wszystkim liczę, że skutecznie zrewanżujemy się Pogoni w jej hali. Najważniejsze, że gramy coraz lepiej i jesteśmy groźni dla krajowej czołówki. Nie ukrywam, że plany pokrzyżowały nam nieco choroby i kontuzje. Szczególnie Dariusa Maskoliunasa, który długo leczył zapalenie płuc i już przed absencją nie grał na miarę możliwości. Z kolei ostatnio kontuzji nabawił się nasz nowy nabytek – Venson Hamilton.
- Wspomniał pan o Hamiltonie. W tym roku drużyna Prokomu znów nie uniknęła roszad kadrowych w przypadku zawodników zagranicznych. Czy można kogoś winić za zaistniałą sytuację?
- Skądże. Kto mógł przewidzieć, że bardzo dobrze radzący sobie w ostatniej fazie poprzedniego sezonu Jerrod Mustaf, przestanie podchodzić do obowiązków profesjonalnie. Kiedy zastępował Ikea Nwankwo, był czołowym koszykarzem Prokomu. Przeprowadziliśmy z nim dwie rozmowy ostrzegawcze, ale nic się nie zmieniło. Perspektywa lepszej gry Mustafa w play off nam nie odpowiadała. Musiało nastąpić więc pożegnanie. Hamilton powinien spisywać się lepiej. Na treningach skacze, biega i widać, że mu zależy na występach w Sopocie. Na razie grał niewiele, ale skręcona stopa wróciła do zdrowia. Kolana, na które w przeszłości narzekał Venson, także są w porządku. Lekarz klubowy przebadał dokładnie Amerykanina. Szkoda, że nie udało się zgłosić Hamiltona do Pucharu Koracza. On musi teraz jak najwięcej grać.
- Który z zawodników zasłużył na największe pochwały trenera?
- Jeżeli miałbym wydać wiarygodną opinię, należałoby się podeprzeć szczegółowymi statystykami. Nie chcę tego robić, bo drużyna to nie tylko podstawowa piątka, ale także gracze rezerwowi. Na wyniki zapracowali wszyscy i powinniśmy być zadowoleni z dotychczasowych dokonań.
- Obok rozgrywek ligowych toczą się zmagania w europejskim Pucharze Koracza. Czy zgodzi się pan, że jesteście blisko awansu?
- Sukces nad Hoopem poprawił naszą sytuację. Musimy jednak pokonać w Gdańsku BK Opavę. Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, aby poradzić sobie w Amsterdamie z Ricohem. Skoro w swojej hali wygraliśmy z nimi różnicą 30 punktów…
Autor artykułu: Rozmawiał Maciej Polny